Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olira. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

RP: Olira do Kamaiji

Gdy zobaczyłam co się stało, to prawie popuściłam ze szczęścia. Moja smoczyca w końcu znalazła partnera i do tego złożyła jajo. Zaczęłam skakać wokół Kamaiji jak jakiś psychol i się śmiać.
- Olira, ogarnij się - powiedziała Kamaiji, choć ona też była w niebo wzięta z tego powodu, że Arbelial wreszcie znalazł smoczycę. Gdy się ogarnęłam, zaczęłam się zastanawiać co wyjdzie z takiej mieszanki jakim jest smok piekła i smoczyca tęczy.
- Kamaiji? Jak myślisz, co z tego wyjdzie? 
- Wkrótce zobaczymy.
Zostaliśmy w Irisferze przez kilka dni, gdy pewnego dnia z samego rana usłyszałyśmy przeciągły ryk. Pobiegłyśmy do legowiska Astry i okazało się, że smoczątko się wykluwa. Zaczęłam tańczyć taniec szczęścia. Gdy całe wyszło z jaja, chyba się zesrałam z radochy. Było małe, miało na sobie różne kolorowe ciapki i duże skrzydła. Do tego miało 3 pary oczu.
- Chyba odkryliśmy nową rasę - powiedziałam.
- Hm... Jakby go tu nazwać? To chłopiec.

<Kamaiji?>

niedziela, 24 lipca 2016

RP: Olira do Kamaiji

Rano, czyli koło 12, udało nam się pozbierać i poszłyśmy do legowiska smoków, by wyruszyć do Irisfery. Zastałyśmy tam komiczny widok. Arbelial leżał rozpłaszczony na ziemi, a Astra na nim rozwalona jak na kanapie. Zaśmiałyśmy się i smoki leniwie otworzyły oczy, po czym Astra spełzła z Arbeliala, a on mruknął jakby chciał powiedzieć: "mamo, daj mi jeszcze pięć minut, jest poniedziałek". Za jakieś pół godziny udało nam się ruszyć naszych podopiecznych. Widać było, że byli wymęczeni i wiedziałyśmy chyba dlaczego.
- To co, lecimy do mnie? - powiedziałam z uśmiechem, a ona przytaknęła. Wsiadłyśmy na grzbiety naszych smoków i poleciałyśmy. Po kilku godzinach naprawdę szybkiego lotu zobaczyłam w dole mój cukrowy domek i mały ogródek z kwiatami mondiris oraz tęczowymi jagodami. Wylądowałyśmy tuż przed chatką i zeskoczyłyśmy ze smoków.
- Zapraszam do środka - powiedziałam otwierając drzwi. Wewnątrz było słodko i pastelowo. Patrząc po minie Kamaiji było widać, że zaraz zwymiotuje z przesłodzenia. Usiadłyśmy przy małym stoliku w kolorze miętówek i zajadałyśmy ciastka posypane brązowym cukrem oraz piłyśmy herbatę o smaku ciasta z malinami. Pod wieczór poszłyśmy po browar, a później poszłyśmy spać. Smoki coś znowu rozrabiały więc średnio nam się spało, ale no cóż poradzić. Następnego dnia...

<Kamaiji?>

środa, 6 lipca 2016

RP Olira: wykonywanie prac

Nauczyciel smoczej mowy:

Jak co dzień wpadłam do klasy spóźniona i potykając się podeszłam do biurka. Klasa jak zwykle pełna była pierwszoroczniaków, którzy w smoczej mowie jeszcze nie byli biegli. Więc zaczęłam od literek...

Odkrywca:

Leciałam na Astrze nad wielkim morzem chyba z kilka godzin i nic, pustka. Nagle w oddali zobaczyłam ląd. Była to maleńka wyspa porośnięta palmami. Zapikowałam nad nią z wysokości kilometra. Gdy wylądowałam, znalazłam się przed jaskinią. Weszłam do niej. Było ciemno i ponuro, więc poprosiłam Astrę o tak zwane "zapalenie światła", czyli wyplucie małej ilości tęczy. Gdy "zapaliłyśmy światło", ujrzałam kulę futra, a była to baśnio niedźwiedzica... Stwierdziłam, że lepiej wiać póki śpi. Więc wybiegłam z jaskini, wsiadłam na Astrę i poleciałam do swojego domku, by rysować dalej mapę odkrytych lądów.

niedziela, 3 lipca 2016

RP: Olira do Kamaiji

Leciałyśmy nad diablosferą i rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Poczułam silną więź z Kamaiji. Tak dobrze nam się rozmawiało, że nie zwracałam uwagi na otoczenie. 
- Hej, czy mogłabyś mnie przenocować? Bo nie za bardzo mam gdzie spać...
- Jasne - uśmiechnęła się Kamaiji i otworzyła mi drzwi do swojego domu. Weszłam do pomieszczenia i uśmiechnęłam się, wszystko było w ciemnych, metalowych barwach, z małych głośników było słychać mocne brzmienia. Był to dom legendy metalu. 
- Hm... może za kilka dni wyruszymy do mnie? Jest tam dosyć kolorowo ale mam nadzieję, że ci to nie będzie przeszkadzać - zaproponowałam.

<Kamaiji?>

niedziela, 26 czerwca 2016

RP: Olira do Kamaiji

Pewnego słonecznego poranka, Olira wybrała się na spacerek do diablosfery. Jako Hodowca mogła tam wejść, ale poleciała na Astrze do końca irisfery. A bo co, nie chciało jej się chodzić piechotą. No cóż, taki miała leniwy dzionek. Chciała odwiedzić smoka o którym wiele słyszała, Arbelila i jego Hodowcę, Kamaiji. Usłyszała o ich odwadze i zaangażowaniu. Tak więc wyszła ze swojego cukrowo-piernikowego domku, zapięła Astrze siodło, by mogła polecieć i ruszyła na kraniec swojej krainy. Tam rozstała się ze smoczycą i ruszyła sobie szlakiem. Przedzierała się przez wiele niebezpiecznych dróg, obok morza lawy o mało nie dostała palpitacji serca, gdy prawie spadła do niego z klifu. Po wielu dniach dotarła na skraj diablosfery. Szczęśliwa ze swojego sukcesu, usiadła na skałce i zaczęła masować zmęczone, kocie poduszeczki. Nagle nad jej głową coś przeleciało, a zgadnijcie kto to był - Kamaiji i Arbelial...

<Kamaiji?>